"Tyle że Niall jest strasznie Nieśmiały"
Powoli otworzyłam moje oczy i odrazu tego pożałowałam, promienie słońca wkradały się przez okno do mojego pokoju i raziły mnie prosto w oczy, zakryłam się po czoło kołdrą i jęknełam. Wogule nie chciało mi się wstawać, poczułam coś mokrego i miękkiego przy mojej ręce, No tak, lucky. Wygramoliłam się z łóżka, założyłam troszkę zadużą granatową bluzę i czarne legginsy a moje długie brązowe włosy związałam w kitke. Nie pofatygowałam się pomalować i zakładając moje białe trampki za kostkę wzięłam szybko jabłko oraz zapiełam mojemu psu smycz. Mieszkałam sama, w małym domku który odziedziczyłam po mamie, niestety moja mama zmarła na raka kiedy jeszcze miałam 6 lat, nie zbyt dobre wspomnienie. Ojca nigdy nie znałam, nie miałam rodzeństwa, więc wylądowałam u ciotki w irlandi, teraz kiedy mam 19 lat wyprowadziłam się do mojego starego domu w którym kiedyś mieszkałam z mamą, w Londynie. Z pochodzenia jestem Irlandką i jestem z tego dumna! Mam ogromny apetyt i kocham spać niestety odkąd mam luckiego wczesne wstawanie to u mnie normalka, nie mam pracy ponieważ mam spory spadek po mamie. Szłam właśnie druszką w parku kiedy dostałam smsa. Uśmiechnełam się kiedy na wyświetlaczu pojawiło się imię mojej najlepszej pszyjaciółki z irlandi, niestety nie widujemy sie zaczęsto.
Sophie: hej noelle, Pamiętasz jak Mówiłaś że jak moja mama się zgodzi to mogę sie do ciebie przeprowadzić?
Noelle: pamiętam:)
Sophie : a więc za tydzień mam samolot:*
Noelle: nie mogę sie doczekać!
Schowałam telefon spowrotem do kieszeni mojej bluzy i szłam dalej z psem, przechodziłam właśnie koło McDonalda kiedy zaburczało mi w brzuchu, No to pora na śniadanio-objad! Przywiązał pieska przed mcdonaldem i weszłam do środka, czekałam chwile w kolejce kiedy zauważyłam 2 chłopców w kapturach. Była moja kolej, zamówiłam chyba trochę zadużo, ale jak na mnie to idealnie. Usiadłam na jednym miejscu przy oknie, w sumie usiadłam tam, bo to był ostatni wolny stolik. Dziwne że tak rano w Londynie wszystko jest już zapełnione a miasto tętni życiem, w irlandi o tej poże są tylko ludzie z psami i raz na jakiś czas zdarzy się ktoś kto biega.
-możemy się dośąść? Nigdzie nie ma już wolnego stolika. Powiedział chłopak z zielonymi oczami i brązowymi lokami wystającymi z pod kaptura.
-jasne, mam dużo miejsca. Uśmiechnełam się przyjaźnie.
-dzięki,powiedział ten z niebiesko-szarymi oczami i brązowymi włosami wystającymi spod kaptura. Ale tak wogule po co te kaptury?
-wiem że jestem ciekawska, ale po co te kaptury?
Chłopcy popatrzyli się na siebie.
Po czym ściągnęli je i teraz mogę szczerze powiedzieć że oni byli przystojni!
-więc po co były te kaptury?
-to ty nas nie znasz? Zdziwił się ten lokowaty
-a więc jestem Noelle a wy?
-ja jestem louis, ale mów mi lou, a ten przystojniaczek obok mnie to harruś. Powiedział szczypiąc "harruśa" w policzek.
-No to teraz was znam. Odpowiedziałam rozbawiona- coś nie tak? Zobaczyłam
Ich zdziwiona twarze.
-słyszałaś może coś o one direction? Zpytał harry
-taki boysband. Dodał louis kiedy zobaczył że nie wiem o co chodzi.
- skądś kojarzę.
- my jesteśmy w tym boysbandzie.
-ahh.. Powiedziałam robiąc zeza ma mój nos na którym było trochę sosu, szybko starłam go serwetką i troszkę zaczerwieniłam.
-czekasz na kogoś? Powiedział harry patrząc na mnie.
-nie, akórat przechodziłam i zgłodniałam,wsumie jak zawsze.
-to całe jedzenie jest tylko dla ciebie?
- No tak. Uśmiechnełam się do niego.
-jezu lou, ona jest taka jak niall!
-tyle że niall jest strasznie nieśmiały. Powiedział lou a ja zdziwiona patrzyłam się to na louisa, to na harrego.
-kto to niall?